DDG-Logo Wielka_Orkiestra_Swiatecznej_Pomocy


W 1993 roku Fundacja WOSP wydała na sprzęt ratujący życie noworodkom trzy razy więcej pieniędzy niz Ministerstwo Zdrowia; W ciągu trzech lat wyposażyła polskie szpitale w sprzęt medyczny wartości ponad 8 mln dolarow; zapisala się w Księdze Guinessa, osiągając cenę 50 tysięcy dolarów za 2-gramowe złoto.
Jesli wiec, wertujac kiedys Ksiege Rekordow znajdziecie takie szeleszczace slowa: Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy, to bedzie wlasnie to, o czym chcemy tu opowiedziec. Wszystko zaczelo sie tak:

Ja, czyli Jurek Owsiak, prowadzc audycje radiowa, w ktorej prezentujemy muzyke polska, najrozniejsze odmiany rock and roll'a i mowimy sobie o problemach zwiazanych z: narkotykami, subkultura, klopotami w szkole itd. Jest to taka audycja, jak ja nazywam, socjologiczno-muzyczna i ma oddzwiek wsrod mlodych ludzi. Ktoregos dnia wysluchalem w TV bardzo ciekawej rozmowy z kardiochirurgami z Centrum Zdrowia Dziecka, najwiekszego w Polsce osrodka sluzby zdrowia, leczacego dzieci. Lekarze opowiadali o swojej pracy. Nie narzekali. Mowili o swoich sukcesach, o kontaktach z brytyjska szkola kardiochirurgii, od ktorej wiele sie ucza. A na koncu powiedzieli, ze ktokolwiek chce pomoc ich oddzialowi w jego nowoczesniejszym wyposazeniu, moze wplacac pieniadze na stosowne konto. Podali numer o tak duzej liczbie cyfr i zawijasow, ze to w ogole nie do zapamietania.
Powiedzialem o tym w radiu: jezeli ktos chce takie pieniadze wplacic, to niech przysle do mnie, a ja im te pieniadze oddam. I wkrotce potem, w 1991 roku przyszly pierwsze pieniadze: 5 tys. zl, rownowartosc wowczas 30-40 centow. W bialej kopercie, anonimowo. Powiedzialem na antenie: sluchajcie, ktos przyslal piec tysiecy, jest O.K. Po trzech miesiacach tych pieniedzy w szufladzie mialem pare milionow. A to bylo juz kilkaset dolarow.
Bardzo zadowolony umowilem sie z tymi lekarzami w bufecie Polskiego Radia i posrod zapachu gotowanych kartofli powiedzialem im: panowie, mam pare milionow zlotych. I oni to bardzo milo przyjeli. Wtedy oglosilismy przez radio, ze te pieniadze sie bardzo przydaja. Lekarze powiedzieli, ze one sa na konkretne rzeczy, na konkretny sprzet i nawet moga powiedziec, ktore dzieci beda nim operowane, skad te dzieci sa. I taka forme przyjelismy: jesli ktos dal 5 tys. zl to wiedzial, ze maja one wartosc dwoch srubek w konkretnym medycznym sprzecie i te srubki moge pokazac. W ten sposob ten ktos wie, ze bez tych dwoch srubek ten sprzet bylby bezuzyteczny.
Poprosilem muzykow rockowych, zeby wzieli w tym udzial, zeby dawali darmowe koncerty i zeby wplywy z tych koncertow zasilaly konto szpitala.
Kiedy to sie zaczelo rozkrecac do nieprawdopodobnych rozmiarow, postanowilismy zrobic ogromny final przy wspoludziale II programu Telewizji Polskiej.
Wojtek Waglewski, lider zespolu VOO-VOO, nagral z tej okazji piosenke: bardzo piekna, razna, pogodna i zapytal: Jurek jaki tytul temu dac? To bylo przed swietami. Powiedzialem: wiesz co, moze Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy. On na to, ze za dlugi i ludzie nie chwyca. Ale chwycili.
Potem ktos przyslal nam w prezencie takie nalepki w ksztalcie serduszka z napisem Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy. Jak slowo "Solidarnosc" ktos nabazgrolil i tak juz zostalo, tak my - bez zadnych plastycznych dziel, konkursow zostawilismy nasze serduszko: w takim ksztalcie, z takim liternictwem - najprosciej jak mozna.
Ruszylismy do pierwszego finalu pod haslem: ratujemy zycie dzieci z wadami serca. To jeszcze caly czas byla taka forma happeningu. Robilismy to wspolnie z moja zona i trojka lekarzy: szefem CZD Pawlem Januszewskim, moim rowiesnikiem, absolutnie rock'n'roll'owym typem i dwoma kardiochirurgami - Piotrem Burczynskim i Bogdanem Maruszewskim, ktorzy bezposrednio te dzieci operuja.
Pierwszy final nastapil 3 stycznia, a wiec na dwa dni po Nowym Roku, kiedy narod polski jest absolutnie zmeczony, a my tu podrywamy go do zbiorki.
Wyraznie mowilismy: zbieramy dla ratowania zycia dzieci z chorobami serca: chcemy kupic sprzet dokladnie dla 11 osrodkow kardiochirurgii dzieciecej w calym kraju, bo tyle ich jest.
Mowilismy: jaki to sprzet, co on daje i dokladnie co, za jakie pieniadze, bedziemy mogli kupic. Pieniadze byly zbierane na ulicy w worki na smieci, pudelka po butach, puszki. Nikt nie stal, nikt tego nie pilnowal, nie bylo straznikow, nie bylo ksiegowych, nie bylo lakowania. Totalne zaufanie.
Wszystkie te pieniadze szly do jakis sztabow, ktore wczesniej sie zglaszaly, rozlokowanych glownie przy ogromnych halach, gdzie odbywaly sie koncerty rockowe. I, mimo ogromnego mrozu tego dnia, a bylo -17 stopni - Polska zrobila cos, czym wszyscy zadziwieni byli jeszcze dlugo, dlugo.
Zebralismy podczas pierwszego finalu okolo 2 mln dolarow, ktore w calosci przeznaczylismy na zakup sprzetu kardiochirurgicznego. A kupilismy sprzet wartosci prawie 2,5 mln dolarow, bo te pol miliona to byly upusty, jakie uzyskalismy od firm. Jest to sprzet najlepszych firm na swiecie, kupowany w wyniku przetargow publicznych i jawnych, prowadzonych niezwykle restrykcyjnie, zgodnie z panujacymi w RP przepisami wymagajacymi od firm atestow. Zaraz po pierwszym finale zarejestrowalismy fundacje w sadzie pod nazwa; Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy, znaczkiem zastrzezonym jest wlasnie serduszko z takim napisem.
Fundacja nie prowadzi zadnej dzialalnosci gospodarczej, ma jasno postawiony cel: zakup sprzetu medycznego dla ratowania zycia dzieci. Nie prowadzimy wspierania indywidualnego. Nasza zasada jest pomoc systemowa.
Celem drugiego finalu bylo ratowanie zycia noworodkow, a wiec cala neonatologia. Postanowilismy wszystkie pieniadze, zebrane podczas jednorazowego wielkiego finalu, przeznaczyc na zakup sprzetu dla szpitali podstawowych: tych w malych miasteczkach, bardzo w taki sprzet ubogich. W wyniku drugiego finalu zebralismy okolo 2,5 mln dolarow gotowki, za ktora kupilismy, dla 341 szpitali, sprzet za ponad 3 mln dolarow, tez w wyniku przetargow i upustow.
Najwiekszym zakupem byly inkubatory japonskiej firmy. Wszystkie firmy swietnie sie z kontraktow wywiazuja. Musza go dostarczyc na wlasny koszt, przeszkolic ludzi, zagwarantowac serwis.
Trzeci final poswiecony byl ratowaniu zycia dzieci z chorobami nowotworowymi.
Kupilismy sprzet o wartosci 2,5 mln dolarow dla 10 osrodkow w calej Polsce, ktore prowadza globalne leczenie dzieci z choroba nowotworowa.
Ten trzyletni okres pracy fundacji pokazal, ze od momentu finalu do konca roku sprzet trafia do szpitali. Nasza komisja sprawdza u zrodla, w szpitalach, co komu potrzeba, potem to weryfikujemy. Szpitale, ktorym juz raz pomoglismy, sa w naszym obiegu pomocy.
Oprocz pieniedzy ludzie daja tez rzecz niezwykle cenna, budzaca w Polsce szczegolnie duze wzruszenie - precjoza ze zlota, ze srebra: obraczki, niejednokrotnie z wygrawerowanymi tekstami wskazujacymi na ich pamiatkowy charakter. To cale zloto od dwoch lat, po odlozeniu tego o wartosci historycznej, topimy i robimy zlote serduszka, troche ponad 2-gramowe z napisem: Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy, opatrzone certyfikatem, wykonane przez panstwowa mennice w Warszawie, ktora robi arcydziela. I te serduszka sprzedajemy na aukcji telewizyjnej. Cena wyjsciowa serduszka - 2 mln zl. Podczas drugiego finalu serduszko z nr. 1 zostalo sprzedane za owczesna rownowartosc 30 tys. dolarow. Kupila je osoba o pseudonimie "Malgosia" i do dzis nie wiemy, kto to byl. Z serduszek uzyskalismy dodatkowo kilkaset tysiecy dolarow na sprzet medyczny. W trakcie trzeciego finalu serduszko nr 1 kupila firma ubezpieczeniowa PZU Zycie, placac za nie 1 mld 310 mln (rownowartosc 50 tys. dol.). Serduszko nr 2, o ktore toczyl sie straszny boj, kupil Bank Slaski za 40 tys. dolarow.
Telewizja, ktora na stale wlaczyla sie w nasza akcje, transmituje ja zawsze w pierwsza niedziele po Nowym Roku. Z telewizyjnego studia zapraszamy ludzi na ulice, do zabawy. Ten widok dziwi zwlaszcza cudzoziemcow zszokowanych, ze w tak ponura pogode, bo jest mroz lub koszmarna chlapa - ludzie potrafia sie bawic. Spiewaja, tancza, jest fiesta, jest karnawal. Jest, jak to nazywamy: letnia zadyma w srodku zimy. No zupelnie cos nierealnego. Ludzie daja nam pieniadze, a my sie bardzo skrupulatnie z tego rozliczamy. Wszystkie media sa regularnie o naszych poczynaniach informowane: ile pieniedzy, co do zlotoweczki, na co przeznaczamy: ile wydalismy, kto byl w komisji.
Nasza Fundacja nie jest zwiazana z jakims wyraznym nurtem kulturalnym czy wyznaniowym. Jestesmy dla wszystkich. Wzieli udzial w zbiorce Cyganie, do ktorych przemowil krol polskich Cyganow. Brali udzial: Tatarzy, Bialorusini, Ukraincy, grekokatolicy, czlonkowie kosciola narodowego, katolicy.
Bardzo dziekujemy Polonii, ktora sie coraz bardziej do nas przyzwyczaja. Nie znajdziecie Panstwo naszych folderow czy reklamowek. Mysle, ze najlepiej sie poznajemy, gdy - tak jak teraz - przeczytacie o nas lub gdy ktos z waszych znajomych Polakow mieszkajacych za granica potwierdzi nas sam, mowiac: tak wplacilem, widzialem, znam.
I pamietajcie: gramy do konca swiata i jeden dzien dluzej.

Tekst opracowany przez Ewę Bator, pochodzi z albumu "Poland okay" wydanego przez "Wydawnictwo Tekst"

Jak_wplacic Historia Final Final Ile_jest Akcja

Copyright © 1995 Marzenna and Juliusz Donajski's Digital Gallery