Stalinowski skecz
(Wprost, nr 20, 19 maja 1996)
Premiera: Poniedzialek, 27 maja 1996, 20.10, TVP 1
Janusz Zaorski po zajeciach urzedniczych szczesliwie wrocil do rezyserowania, przypominajac sie publicznosci nowym zwyczajem - pokazem w teatrze, przed telewizyjna premiera, sztuki Michaila Bulhakowa "Ach, co za wynalazek". Zaorski wybral Bulhakowa w wersji farsowej, co pozwolilo mu wyeksponowac talenty komiczne Fronczewskiego, Seniuk, Kaczora czy Zborowskiego.
Ukladanka fabularna rozwija sie bezszmerowo i prowadzi widza od jednej kulminacji do nastepnej z gladkoscia, jaka znamy chocby z "Pilkarskiego pokera". Mniej wytrawnego widza Zaorski bawi skeczem i komizmem postaci charakterystycznych. Dla smakoszy Bulhakowa zachowuje jednak rowniez sceny liryczne, pobrzmiewajace "Dniami Turbinow", a nawet metafizyka z "Mistrza i Malgorzaty". Widz, ktory pamieta, ze odwrotna strona "swiata, ktory sie smieje", byly gulagi, dostrzeze na scenie takze cien Stalina. Dzieki temu Bulhakow Zaorskiego staje sie w odbiorze "warstwowy" i funkcjonalny, co wydaje sie inteligentnym sposobem ominiecia "inscenizacji klasyki" z jednej, a produkcja kolejnej farsy z drugiej strony.
W tym sezonie metode te z powodzeniem wdrozyl chocby Mikolaj Grabowski, wystawiajac w krakowskim Teatrze im. Juliusza Slowackiego druga czesc "Opisu obyczajow" Jedrzeja Kitowicza.
Co do satyrycznego Bulhakowa, tak jak w odniesieniu do Michaila Zoszczenki czy Borysa Pilniaka, ktorzy w niezliczonych skeczach eksploatowali absurdy realnego komunizmu w Kraju Rad doby NEP-u i pozniejszego dziesieciolecia, dawalo sie ostatnio slyszec glosy, ze ich komizm wyczerpal sie razem z dematerializacja systemu. Na szczescie za Bulhakowem stoi Gogol, po ktorym zostalo znacznie wiecej niz anegdoty z czasow carskich.
WK
Michail Bulhakov, "Ach, co za wynalazek". Adaptacja i rezyseria: Janusz Zaorski. Przedpremierowy pokaz spektaklu TVP, Teatr Maly, Warszawa, 10 maja 1996 r.
home - wykonawcy - realizatorzy - zdjecia - video - recenzje